czwartek, 21 sierpnia 2008

Polakom gratulujemy marketingu Orange

Szum wokół wprowadzenia i-Phona na polski rynek robi się nie do zniesienia. Oprócz normalnych w tym wypadku medialnych kampanii reklamowych, z pewnością zadziałał tutaj marketing szeptany, który jednak przy i-Phonie z tradycyjnie pojętym szeptem nie ma nic wspólnego, gdyż o i-Phonie rozmawia się głośno i wszędzie - w pracy podczas przerwy na papierosa, na spotkaniach towarzyskich, na forach internetowych, czy na Blipie. Tymczasem jedna z sieci komórkowych, która właśnie udostępnia w swej ofercie i-Phona klientom, strzeliła sobie w tym samym momencie w kolano. Orange mianowicie zagrało „niestandardowym sposobem promocji” - stworzyło sztuczne kolejki po i-Phony przed swoimi salonami, po czym wyznało tę marketingową nowinę w mediach. Fragment artykułu z „Życia Warszawy”:

Wojciech Jabczyński z firmy Orange zapewniał, że telefonów nie zabraknie. Po co więc kolejki? I dlaczego ludzie nie ustawiają się pod salonami Ery, gdzie też będą sprzedawane i-Phony 3G?

– Przyznaję, że kolejki to element naszych działań marketingowych. Chcemy jeszcze bardziej zwrócić uwagę na premierę tego urządzenia – mówi Jabczyński. – Premierom nowych produktów firmy Apple na całym świecie towarzyszy ogromne zainteresowanie, chcemy podsycić atmosferę i u nas. Podstawieni kolejkowicze będą podczas premiery doradzać prawdziwym klientom.

Otóż Drodzy Specjaliści ds. Marketingu firmy Orange… podsycać zainteresowania i-Phonem w Polsce raczej nie trzeba, myślę, że jest ono na tyle spore, że i zyski będą nad wyraz przyzwoite. Oczywiście, zawsze może być lepiej. Jeśli jednak szanowni specjaliści wyszli z tego założenia przygotowując akcję sztucznych kolejek, nie mogę wyjść ze zdumienia, jak można liczyć na pozytywny oddźwięk tego typu akcji, sprzedając mediom jej sterowalność przed finałem. Teraz raczej oczekiwałabym uśmiechu zażenowania w oczach potencjalnych klientów, nie mówiąc o specjalistach z branży. I-Phony i tak by się sprzedały, wrażenie nieudolności w przeprowadzaniu akcji promocyjnych pozostanie.

edit: viralowa szeptanka w internecie? i kto to teraz łyknie?

Brak komentarzy: