niedziela, 5 kwietnia 2009

Płatne, bezpłatne - oto jest pytanie?

Rupert Murdoch uważa, że nadejdzie czas płatnych informacji w Internecie. Trudno się z tym nie zgodzić, zważywszy, jak cały czas marketingowcy poszukują nowych form zarabiania w Internecie, a wielu witryn nie sposób przeglądać bez zainstalowanego adblocka. Serwisy płatne to nie nowość, jednak Murdoch rzeczywiście słusznie przewiduje, że ich ilość będzie narastać. Sprzedaż prasy leci w dół, bo przecież wszystkie newsy dostępne są w sieci, sama korzystam od dawna z e-wydań gazet i czasopism i trudno mi ustalić, kiedy ostatni raz kupowałam papierową „Wyborczą” czy „Politykę”. Najpewniej obecne bezpłatne serwisy informacyjne polskich portali także powoli staną przed problemem – opłaty za informacje i niektóre serwisy czy stałe zwiększanie powierzchni reklamowej na stronie poprzez wynajdywanie wciąż nowych placementów, coraz bardziej utrudniających bezstresowe korzystanie z serwisów. Zabiegi typu linki tekstowe w artykułach prasowych pozornie nawiązujące do treści w nich zawartej, w rzeczywistości kierujące do reklamy, pozostawię bez komentarza. Opłaty za czytanie treści merytorycznej są więc może pomysłem co najmniej wartym uwagi już teraz, zanim portale dojdą do maksymalnego wkurzenia użytkowników, owocującego powszechnością adblocka, w rezultacie przynoszącą więcej strat niż zysków z tradycyjnych kampanii internetowych. Zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro płacimy i tak za rzeczy dla nas wartościowe w jakiś sposób, dlaczego nie płacić za informacje w Internecie, tak jak od lat płacimy za gazety i czasopisma. Zdrowy rozsądek nie idzie jednak w parze z polskim charakterem narodowym, co pokazała m. in. akcja protestacyjna użytkowników w serwisie nasza-klasa.pl, gdy funkcjonalność „odwiedzający profil” stała się usługą płatną. Dlatego też nie sądzę, że proste będzie ewentualne wprowadzenie opłat za newsy serwisów informacyjnych, bo userzy poczują, że odebrano im kolejną zabawkę, do której dotychczas mieli cały czas dostęp. Kwestią wartą uwagi jest oczywiście jakość płatnych informacji – np. zatrudnienie tabunu korektorów w przypadku naszych rodzimych serwisów byłoby z pewnością koniecznością. W innym przypadku media tradycyjne mogą przeżyć renesans, jako że tamtejsza jakość informacji nadal ma przeważnie przewagę nad Internetem.

Nie ma odwrotu od komercjalizacji Internetu i nigdy nie było innej możliwości. Na pocieszenie, łatwość technologiczna publikowania w sieci sprawia, że zawsze będą też pewnie serwisy bezpłatne oraz nisze dla osób mających coś ciekawego do powiedzenia pro publico bono, które po prostu muszą, bo inaczej się uduszą.

Brak komentarzy: